04 grudnia 2017

Kalendarz adwentowy 2017

kalendarz adwentowy

Kalendarz adwentowy z mojego dzieciństwa to dwadzieścia cztery czekoladki ukryte w tekturowym pudełku. Wszystkie okienka otwierałam od razu, fundując sobie potężny zastrzyk cukrowej energii. Dzisiaj rodzice podchodzą do tematu nieco ambitniej, rezygnują z prostego i przesłodzonego kalendarza, szukają inspiracji, wykazują się kreatywnością lub kupują piękne gotowce. 
Przygotowywałam kalendarz w poprzednim roku dla dwuletniej Antoniny, która zignorowała odliczanie i otworzyła wszystkie pudełeczka pierwszego grudnia. Postanowiłam nie robić kalendarza nigdy więcej ... 

Ale zaczął pruszyć śnieg, Tosia odpaliła przedświąteczną płytę z jedną melodią "Mamo, kiedy przyjdzie święty Mikołaj ?", instagramowe mamy tak ładnie pakowały prezenciki i nagle poczułam, że ja też chcę zrobić kalendarz dla córki.



Plan był prosty i przyjemny, poszukać, wybrać i zapakować dwadzieścia cztery książki o zimie i świętach, a później czytać, oglądać i cieszyć się bardziej od dziecka. Szukanie było dla mnie ogromną frajdą, skompletowanie aż tylu książek dla trzylatki okazało się wyzwaniem. Na początek policzyłam zimowe książki które mamy w domu, złożyłam zamówienie w księgarni internetowej, udałam się do biblioteki i to był początek złych wieści. Okazało się, że książki świąteczne rozeszły się już na początku listopada, natomiast moja paczka z księgarni zadomowiła się w magazynie centralnym, tkwi tam do tej pory. 
W ostatni dzień listopada stanęłam na głowie niczym czarownica Winnie, zatrąbiłam na trąbce trzy razy, ale nikt nie zniknął, dlatego też zakradłam się do szuflady mojej córki i pożyczyłam sobie bez pytania kolorowy papier i
Tadam !



Inspiracja wyszukana na szybko, banalnie prosta zabawa z kolorowymi kopertami, których niestety nie miałam. Wykorzystałam kolorowy papier i zwykłe kartki ksero, w połowie tworzenia opuściła mnie energia i wena co niestety widać, ale udowodniłam sobie, że można wyczarować kalendarz w bardzo krótkim czasie, bez wychodzenia z domu. Powiesiłam to cudo na ścianie i zorientowałam się, że zapomniałam o numerkach  ( w praktyce to żaden problem, Tosia chce zaglądać tylko do bałwana ). 

Problem z brakiem numerków okazał się drobnostką, po zawieszeniu kalendarza przypomniałam sobie, że wypadałoby coś włożyć do środka, ponieważ zabawa w zdejmowanie pustych papierowych ozdób może okazać się mało atrakcyjna. Chaos, czyli efekt działania bez konkretnego planu, w mojej głowie zapanował chaos, ale tylko na chwilę. Wspięłam się tam gdzie Tosik nie sięga, czyli do tajnego pudełka ukrytego na szafie, musiałam wykonać przy tym serie podskoków na krzesełku i własnie wtedy do pokoju weszła Tosia:


Mam wrażenie, że każda matka ukrywa w swoim domu tajne pudełko, miejsce w szafie lub inną skrytkę w której lądują wszystkie te gadżety, drobiazgi, gry, puzzle, kredki i tym podobne, które chcemy dołączyć do prezentu, kupujemy w promocji lub trzymamy na kryzysowe dni usmarkane, deszczowe czy nudnawe. Kalendarz adwentowy last minute jest okazją, żeby różne przydasie z tajnego pudełka wykorzystać. 



Pomysły na drobiazgi do kalendarza adwentowego

Sezonowe niezbędniki: ochronna pomadka, krem do rąk, rękawiczki, ciepłe skarpety, rajstopy, kupon na ciepłe kakao z bitą śmietaną, herbatka rozgrzewająca, szalik/czapka dla ukochanego misia czy lalki

Kreatywne: kredki, mazaki, farby, brokat, kolorowy papier, ciastolinę, plastelina, szablony i wszystkie inne niezbędniki z których można wyczarować piękne świąteczne dekoracje 

Zadania do wykonania: lepienie bałwana, zimowy spacer, wieczorne oglądanie dekoracji na ulicach miasta, pieczenie pierniczków, ubieranie choinki, lodowisko, bilet do kina, pisanie listu do Mikołaja/kartka z podziękowaniem dla Mikołaja, oglądanie zdjęć świątecznych, zimowa bajka, łańcuch na choinkę z papieru

Moje ulubione zadania z kalendarzu to: baza pod stołem ( poduchy, koce i lampki choinkowe ) i słuchanie świątecznych piosenek, piknik pod choinką i czytanie zimowych książek. 

Im starsze dziecko, tym większe pole do popisu, możemy pokusić się o wspólne prowadzenie dziennika świątecznego, opisywać realizację zadań z kalendarza, wklejać przeróżne prace plastyczne i pamiątki. 

W tym roku wpadł mi do głowy pomysł ze zdjęciami, niestety nie zdążyłam go zrealizować, wywołujemy dwadzieścia cztery zdjęcia zimowe z poprzedniego roku  i codziennie uzupełniamy rodzinny album świąteczny. 
Bardzo fajnym pomysłem są też gotowe zestawy, które możemy podzielić na dwadzieścia cztery dni: klocki Lego, Playmobil, puzzle czy drewniana szopka. 


W tworzeniu kalendarza adwentowego należy pamiętać o najważniejszym, że te drobiazgi które w nim umieszczamy są mniej istotne, liczy się wspólne odkrywanie, przeżywanie, tworzenie i pielęgnowanie tradycji rodzinnej, która wzmocni nasze relacje z dzieckiem i którą za kilka lat będziemy miło wspominać. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz